A R C H I W U M - WYSZUKAJ ARTYKUŁ

środa, 25 maja 2016

... TYLKO ODDYCHAM - IMPROWIZACJA



  Zanim napiszę na właściwy temat , to przybliżę Wam drodzy czytelnicy - o ile tu  jacyś są  :))  ? 
 ... co mnie spotkało wczoraj . 
  Zdarzenie to niezbyt może wpłynąć na jakiegokolwiek silnego i zdrowego człowieka - odpornego psychicznie ... ale niemniej jednak jakiś ślad pozostaje .

  Wczoraj były urodziny mojej córki i w ferworze walki o byt dnia codziennego ... ehhh

...  niestety wraz z małżonką nie przygotowaliśmy się na to przepiękne wydarzenie , były telefony żebym skombinował jakiś torcik po drodze , kwiatka , świeczki itp. ( o godz. 17.00 odbieram całe towarzystwo ze szkoły , przedszkola i pracy ) .
 Przyjeżdżam do domu  około 16.25 , wiec pozostaje  jakieś dobre 40 min. w zapasie na przygotowanie wszystkiego i ukrycie tortu w lodówce ...

... kiedy ta trudna sztuka  bycia :
- wspaniałym
- dobrym  
- pamiętającym ojcem , o swoim pierworodny dziecku ... już mi się udała , wsiadłem do auta i pędzę , bo zostało mi jakieś 10 min. żeby wszystkich odebrać ... no więc gnam , jest gorąco ( jakieś 28 C ) ,  powietrze stoi w miejscu , nagrzana ziemia od słońca , dojeżdżam do małego skrzyżowania i widzę na przeciwległym pasie gołębia , który wydaje się być troszkę spłoszony tym że wylądował na rozgrzanym asfalcie , dostrzegam jak z oddali nadjeżdża autobus - niezbyt szybko ... natomiast ptak próbuje uniknąć dostania się pod koła nadjeżdżającego pojazdu , podnosi skrzydła do lotu , podskakuje ... kierowca autobusu widać że też jest zaskoczony zachowaniem gołębia ( przecież ptaki zawsze potrafią w ostatniej chwili uciec sprzed  nadjeżdżającego pojazdu ) , kierowca próbuje stanowczo hamować ... Widać jednak że ma na uwadze bezpieczeństwo pasażerów -  odpuszcza swoje wysiłki w kierunku oszczędzenia gołębia .

  Widzę jak zwierzę dostaję się pod koła  i wiem że zaraz spojrzę w lewe boczne lusterko , a zaraz potem w lusterko wsteczne , z nadzieją że uda mu się jakimś cudem wydostać spod pojazdu .
Dodatkowo jestem zaskoczony  tak samo jak kierowca autobusu , że ten ptak  się tam dostał  i nie zdążył odlecieć bezpiecznie ... niestety to co ujrzałem w  lusterkach wbiło mnie w fotel , dokładnie zobaczyłem jak to zwierze  rozrywają i miażdżą koła ... jak urywa mu łepek  - zamarłem .

  Wszystko jak na złość spowolniło ... czas jakby " zapomniał " że właśnie w tejże chwili powinien płynąć jak najszybciej - niby nic , po prostu :
  ptak , ulica , zdarzenie , żadnej tragedii - to tylko ptak , a jednak  zwolniłem , zjechałem na pobocze , siedzę w tym aucie i milczę , myślę przecież kawał chłopa ze mnie ... coś mną targnęło tam w środku gdzie powinno być serce i rozum .

   Spoglądam w lusterko wsteczne  i widzę przystanek autobusowy , stojący przy nim autobus - ma włączone światła awaryjne ,  na środku ulicy kierowcę  który nie wie jak pozbierać tego gołębia ...

... bierze  tułów w rękę i odrzuca na pobliską trawę , jest tak samo zdezorientowany jak ten ptaszek na początku tej historii - z naprzeciwka nadjeżdża  rozpędzone auto , kierowca autobusu szybko wchodzi na chodnik  i powłóczystym krokiem z opuszczoną głową idzie do autobusu .

   Patrzę na zegarek , jest 17.10 - odjeżdżam czym prędzej przecież tam gdzieś czekają na mnie ... Mógłbym zostawić teraz Was ze swoimi przemyśleniami , ale uwierzcie gdy tak siedziałem w tym aucie miałem kilka konkluzji na raz   i jedną prostą ... i nad wyraz banalną :
    " dziś jesteś  istniejesz , a za chwilę Cię nie ma  i nie egzystujesz "
... urodziny córki , wieczny pośpiech , ludzkie zawahanie , nie sprzyjające czas i miejsce , ułomności fizyczne i duchowe w danej chwili , roztargnienie , przemęczenie i :
 dziś jesteś  istniejesz , a za chwilę Cię nie ma  i nie egzystujesz  ... taka sytuacja .


KONKLUZJA nr.  I   :  całe to zdarzenie trwało zaledwie kilkanaście sekund  ...

                ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

... a teraz , w tej chwil napiszę na właściwy temat ... otóż  :
 
" jeśli idziesz pod prąd to przynajmniej widzisz twarze tych których mijasz ... "
 Uwielbiałem w dzieciństwie czytać te wszystkie książki min. Karola Maya , Alfreda Szklarskiego i J.M Coopera , a także Juliusza Verne , jak i Daniela Defoe ... czemu wymieniłem tych wszystkich autorów ? ... a no nie bez przyczyny , oni  mieli  znaczny wpływ na postrzeganie świata przeze mnie , jako dorastającego chłopca wychowującego się bez ojca - niestety .


 Teraz także dzieci są  " bombardowane " nieustannie  super bohaterami typu :
Batman , Spider-man , Superman  itp . choć tu bohaterstwo jest przedstawione w nader szybki i sprawny sposób , czyli szybkiej  sprawnej pięści ... no ale cóż , jakie czasy tacy bohaterowie i bohaterzy ...

 


... wracając do meritum :

 " bombardowanie " młodego umysłu tymi wszystkim wzniosłymi bohaterskimi czynami  uświadomiło mi w późniejszym życiu , że świat nie potrzebuje bohaterów , dobrze ułożonych , potulnych i działających zawsze w myśl ustanowionego prawa chłopców .
Brutalnie ... i to w dosadny sposób , zaczął mnie weryfikować świat czwartej klasy podstawowej ,  nie tylko  tej klasy , ale i późniejszej pracy -oraz ludzi z którymi w niej przebywałem (codziennych zdarzeń ).

  Dzieci nadęte , patrzące tylko na siebie ( choć na szczęście nie wszystkie ) dały mi do zrozumienia bardzo szybko , że albo :
 wezmę " toporek wojenny " do  jednej ręki , a do drugiej " nóż " typu : BOWIE  i zacznę zbierać krwawe skalpy , albo sam zostanę " oskalpowany "... ponadto otoczenie miało śmiałość uświadomić mi  i ukierunkować mnie ( było to również , w mniemaniu co niektórych  dorosłych ) , że powinienem jak najszybciej posiąść " słodką sztukę skalpowania " opornych na moje poglądy , a następnie będę mógł zostać praworządnym " bohaterem " - takim właśnie jakim chciałem być ... nie wcześniej i nie później , tylko zaraz po tym , jak umiejętnie wykaże się bezwzględnością  i będę wszystkim umiał pokazać że zawsze stawiam na swoim - świat i otoczenie potrafią wychować prawdziwą maszynę do skalpowania ... nieprawdaż ?


  Nauczyłem się " skalpowania " bardzo szybko - miałem liczne przykłady jak osiągnąć perfekcję w tej dziedzinie , niemniej jednak ...  i na całe szczęście nauczyłem się równie szybko , jak te " skalpy " , które udało mi się zedrzeć , " przykleić  powtórnie " , na   " zakrwawioną czaszkę " , a poranioną duszę uspokoić ... wybrałem coś pośredniego , czego używam bardzo rzadko ( jeśli jestem zmuszony ) a mianowicie :

 ... zadać taki " cios " aby głęboko " zranił " , ale nie " zabił " , a rana nadawała się do zaszycia - tak żebym mógł jeszcze położyć przeciwnikowi swoją dłoń na ramieniu , jednocześnie mówiąc mu , że jeśli tylko chcę , to posiadam jeszcze drugą dłoń na której pozwolę mu się wesprzeć - jeśli tylko tego sobie życzy ...

... a więc udało mi się uratować jakieś ideały , które to wyczytałem w przeróżnych książkach .

  Dorośli to jednak inna " para kaloszy " , wysublimowani w swoim działaniu , choć jeszcze czasami z nawykami nabytymi w młodości - myślę tu o " słodkiej sztuce skalpowania " , której używają jeszcze nader często , gdy nikt nie widzi i nie słyszy ... robią to tak żeby nikt z otoczenia nie posądził ich o małostkowość i dziecinadę ...

...   ale tak , wracając do wysublimowania działań dorosłych to ich  " skalpowanie " odbywa się na kilku poziomach :
równolegle , lub w odstępach czasowych tak żeby " zadawane ciosy i cięcia " posiadały większą moc , najłatwiej im kiedy są w grupie , stadzie - wtedy nie widać kto i jaki zadał " cios " , osoba atakowana widzi tylko skupisko dłoni którymi to są miotane ostrza , ale jeżeli zachodzi taka potrzeba potrafią  równie dobrze ranić jako samotne wilki odłączone od watahy . Działania są  wtedy wykonywane w  tzw.:
" białych rękawiczkach " , potrafią wykorzystać do ataku środowisko , otaczające przedmioty , zachowania , sytuacje , zdarzenia i wiele innych - zupełnie jak  samotne wilki pozostawione przez watahę na dłuższą chwile , z świadomością  że wataha za moment powróci  i wesprze w "zagryzieniu"  ofiary - i tak zazwyczaj jest . Wcześniej czy później odnajdują drogę do stada i  : "pożerają" swoją ofiarę razem z tzw. "kopytami" .


KONKLUZJA nr.   II   : Poproszono mnie aby powyższy artykuł traktował o bohaterach różnej "maści" , niezależnie od czasów historycznych , czy  obecnych  i ich wpływu na młode społeczeństwo , i czy wpływ który wywarł bohater będzie determinował działania pozytywne , czy być może  pozostaje pustka z nabytych ideałów  w późniejszym życiu   ... ?

... temat co najmniej dla psychologa , ja nim nie jestem , temat trudny , jednak postanowiłem użyć swoich doświadczeń życiowych żeby cokolwiek tu napisać   i mogę ocenić  tylko i wyłącznie swoje działania w tejże kwestii - nie zamierzam oceniać innych ludzi . 

  Kiedy mały człowiek , który się rozwija i szuka wzorów do naśladowania , a  znajduje takowe np.: 
w dorosłych , książkach , filmach , lub innych źródłach -  i gdy to jest tylko i wyłącznie  bardzo dobry przykład ... zostaje :
 " pomazańcem " pewnych wspaniałych , górnolotnych  ideałów , gdy nie ma możliwości się ich wyzbycia - za żadną cenę , to w późniejszym życiu według mnie , na 80 % pozostanie Outsiderem 

  Postanowiłem nie rozpisywać się o konkretnych bohaterach   pokazywać jak , i czy powinniśmy z nich brać przykład , ponieważ byłby to artykuł tendencyjny ukierunkowany na treść podprogową typu:
"... bierzcie przykład z bohaterów i tak postępujcie jak oni "
  Celowo i świadomie unikałem konkretnych przykładów , to Wy macie wyciągnąć wnioski sami czy w dzisiejszych czasach warto wyznawać pewne górnolotne ideały i zachowania , czy kalkuluje się być
outsiderem ... ? 
 Dodatkowo wyznając idę którą  np. ja stosuje , za którą nie raz i nie dwa otrzymałem tzw. cięgi od życia , która jest moim wyznacznikiem w istnieniu , a jednocześnie przekleństwem ... mianowicie :
"  jeśli idziesz pod prąd to przynajmniej widzisz twarze tych których mijasz ... "

 P.S.  ... jestem do cholery bohaterem , bo zdążyłem w ostatniej chwili  ( chociaż zapomniałem ) , kupić mojej córci na urodziny :
tort , świeczki , kwiatka , wrócić do domu , ukryć tort w lodówce , wszystko w niecałe 30 min ( po powrocie do domu z pracy )  i nikt przy tym nie ucierpiał podczas mojej dość dynamicznej jazdy ...
... jest tu jeszcze jeden bohater , pewien kierowca autobusu miejskiego , który powstrzymał się od nagłego hamownia , tak aby żaden z pasażerów nie ucierpiał ... co myślicie ?

... czy pozostawiając  autobus  i idąc do rozjechanego gołębia , był  lub jest ?  :

a) miłośnikiem gołębi , ogólnie drobiu ?
b) psychopatą , lubiącym oglądać skutki swojego nagłego hamowania ?
c) człowiekiem posiadającym uczucia i rozum , jednocześnie troszczącym się o skutki swoich działań ?






P.S.  proszę Państwa poniżej artykułu jest tzw. stopka w której można dodać własny komentarz , śmiało , zapraszam ...




 * Wszelkie Prawa Zastrzeżone! Kopiowanie, Powielanie i Wykorzystywanie Powyższych Materiałów , bez Zgody Autora Zabronione !




* wszystkie materiały  fotograficzne i filmowe pochodzą z źródeł :

https://www.google.pl/search?q=improwizacja+demotywatory&client=firefox-b&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwj26cHuiejMAhWBuxQKHXIjCX0Q_AUIBygB&biw=1280&bih=671#tbm=isch&q=wyobcowanie&imgdii=2UQ16WU7caz5OM%3A%3B2UQ16WU7caz5OM%3A%3BDIRZXdMy5YVibM%3A&imgrc=2UQ16WU7caz5OM%3A

https://www.google.pl/search?q=improwizacja+demotywatory&client=firefox-b&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwj26cHuiejMAhWBuxQKHXIjCX0Q_AUIBygB&biw=1280&bih=671#tbm=isch&q=winnetou&imgrc=yrOgPwkJYu8AaM%3A

https://www.google.pl/search?q=improwizacja+demotywatory&client=firefox-b&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwj26cHuiejMAhWBuxQKHXIjCX0Q_AUIBygB&biw=1280&bih=671#tbm=isch&q=superbohaterowie++czarno+bia%C5%82e&imgrc=_S8tHMdEexNtZM%3A 

https://www.google.pl/search?q=improwizacja+demotywatory&client=firefox-b&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwj26cHuiejMAhWBuxQKHXIjCX0Q_AUIBygB&biw=1280&bih=671#tbm=isch&q=+maska+BEZ+WYRAZU&imgrc=wUu82F8nU_ZwQM%3

 https://www.youtube.com/watch?v=nKwIcIQPZ1g